wtorek, 27 marca 2007

niedziela, 25 marca 2007

pejot po godzinach




pejot w pracy

Gdy nie przerzucam warstewek w Photoshopku biegam z aparacikami- aż dziw, że się Canon z Nikonem nie pogryźli. Tyle się przecież słyszy od specjalistów, ba, w prasie branżowej ile jest tematów, że systemy się nie bardzo do siebie kleją.



A tu proszę, na jednej szyi sobie wiszą i mają się dobrze, jeden drugiego poklepuje przyjacielsko gdy zmieniam pozycję. I nie ma, że "ty nikon ty to masz gwint w drugą stronę" albo "canon jaki ty nieprofesjonalnie srebrny jesteś i plastikowy, daj posłuchać jak pod paluchami trzeszczysz".
Zgrane są chłopaki. Na jednym karku jadą, można powiedzieć. To zobowiązuje.

W ogóle, to urwanie głowy z tymi zdjęciami.

piątek, 16 marca 2007

reklamy

Zauważyłem dziś, przeglądając bloga na innym komputerze, że sporo reklam się zadomowiło na stronce. Oczywiście wkurzające, ale tak niestety musi być, jeśli chcę zachować licznik odwiedzin, który umieszczony jest na dole strony.

Chciałem tylko podpowiedzieć, że w domu używam Firefoxa, wraz z aktywnym Adblock Plusem (wraz z kilkoma dodatkowymi subskrybcjami), i muszę powiedzieć, że nigdy nie otworzyło mi się żadne okienko z reklamą, na jakiejkolwiek stronie. Polecam dla tych, którzy jeszcze z jakichś względów korzystają z IE, bądź do Firefoxa nie mają dodanego Adblock Plusa.

Wątek dodaję do linków po prawej stronie bloga.

sobota, 10 marca 2007

portfolio

Serdecznie zapraszam na moją nową stronę, gdzie można rzucić okiem na to, czym się zajmuję na codzień. Jednym słowem- moja praca.


czwartek, 8 marca 2007

zobaczyć smutek na nierdzewnej twarzy... bezcenne.

Dziś z rana w pracy jak robiłem kawę spotkała mnie bardzo niemiła sytuacja, gdyż łyżka się zasmuciła jak ją włożyłem do woreczka. Po wyjęciu patrzyła na mnie jeszcze długo i z wyrzutem, dlatego już nawet nie miałem śmiałości niczego mieszać i wypiłem z fusem na wierzchu. Potem ja byłem trochę smutny ale nie tak długo jak ona, bez przesady.


w wolnej chwili..._2

w wolnej chwili...

Korzystam z kilku sekund kiedy nie pracuję, i rozwijam nowe zainteresowania. Od kilku dni jestem pod silnym wrażeniem paru prac w 3D, więc sam powolutku przecieram szlaki. Droga żmudna to i niespokojna, ale efekty zachęcają do dalszej wędrówki.



Jedna z pierwszych prac. Oczywiście wszystko jest w 100% grafiką, nie zostało użyte żadne zdjęcie. Zagadka dla czytelników- w jakim programie pracuję? :)

wtorek, 13 lutego 2007

RSS

Napisałem właśnie małego tutoriala jak korzystać z kanałów RSS- mam wrażenie, że ludzie ignorują ten ciekawy wynalazek. Być może komuś wyda się to banalne, ale zapewniam, że jest sporo osób, które wcześniej z tego nie korzystały, i wcale nie musi być dla nich oczywiste, o co w tym chodzi. Jako, że subskrypcja pozwoli Wam śledzić na bieżąco śledzić ruch na blogu, umieszczam do opisu osobny link, żeby był zawsze pod ręką- po prawej stronie, pod linkami tematycznymi.

Zapraszam do testowania, i korzystania oczywiście też.



sobota, 10 lutego 2007

małpy i ludzie

Gdy tylko zobaczyłem tą wstrząsającą, mroczną grę w telewizji, niemalże zasłabłem. Sobota, godzina 14, bardziej familijnie się chyba nie da. Aż do momentu gdy nie ujrzałem w telewizji następującego konkursu...


Wyrównawszy pracę serca chwyciłem za telefon. Seksafery mnie nie ruszą, połamane ręce łzy nie wycisną, ale gdy coś takiego widzę, to mnie mierzi.

Szybciutko numer do losowo wybranego zoo wybrałem, i pytam grzecznie:

- jakie, przepraszam ja bardzo, kryteria karmienia macie państwo w swoim zoo? - jakby nigdy nic, opanowanym głosem władam, nawet uśmiecham się, ale tego już rozmówca nie widzi - wielbicielem zwierząt jestem, nie nie, nie z gazety, ja pokojowy jestem, nastawiony przyjaźnie, tylko ciekawość mnie złapała nagle po obiedzie, to myślę zadzwonię i zapytam.
- normalnie karmimy z rana wiadrem potem znowu z rana - informuje mnie rozmówca.
- ach wiadrem, a wieczorem to już nic nie dostają?
- w dzień nalezie dzieciaków, panie, pan tyle precli, czipsów nie widział ile my łopatą potem wygarniamy, lajonsów, snikersów nawrzucają panie bez umiaru potem sprzątaj to pan, klei się to, ciężko z cementu schodzi jak nadepnie miś czy lew....
- ptaki odżywione są? - przerwałem nieładnie.
- ptaki? w klatkach te? na gałęziach?
- no nie wiem na czym, ptaki mnie interesują, małpy i słonie w sensie grubości, czy jedzą.
- raczej nie mam grubego ptaka żadnego... - wyraźnie posępniał rozmówca - ale słoń gruby, a małpa to zależy.
- to jest małpa najedzona czy nie? - denerwować się zaczynam, rozmowa się przeciąga, a tam być może jakiś goryl na głód właśnie schodzi.
- musiałbym zadzwonić, zapytać się, bo nie mam ssaków tak na bieżąco przy sobie przecież.

Dałem mu 5 minut, nakazałem się zorientować w inwentarzu czy nie głodny, i usiadłem załamany. Boże, jak oni tam nic nie wiedzą co się dzieje z własnym rodzonym zwierzęciem. Nie odpuszczę, tak być nie może że najczęściej karmią np. pawia, a lisek chodzi i obgryza pręty w klatce.

- dysponuję już wiedzą - zaczął elokwentnie pracownik zoo, gdy po kilku minutach znów do nich zadzwoniłem.
- słucham ja bardzo.
- małpa jak siedzi to ma flaka, a jak się kładzie na boku to ma łezkę taką z brzucha, jakby spływa ciało w dół. Jak stoi to normalnie jest wszystko. Słoń jest wszędzie najedzony, trąbę ma sytą i korpus też. Zebra trochę chuda, ale ona tak zawsze, bo nie je czipsów, a bociany...
- ja nie o zebrę się pytam, pan mnie tu oczu nie mydli, ja z ptakami chcę rozmawiać, pewnie splątane gdzieś leżą, chude, we własnych odchodach, bo czipsów jeść nie chciały... widziałem w telewizji nawet sobie zabawę urządzacie, kłizy jakieś, pytania, a to dzieci oglądają i płacz potem że dyskryminacja, i porównania w domu że Maciek to dostał obiad a on już nie, a to przecież nie jest zoo żadne i tłumacz potem smarkaczowi...

1 urodziny bloga...

...więc jeszcze kilka lat, i dzień ten będzie ustawowo dniem wolnym od pracy. Ja w każdym razie dziś do pracy się nie wybieram.

Statystyki, Mili Czytelnicy, statystyki przygotowałem.

- No, bloguś, powiedz ciociom wierszyk, nie wstydź się. Zostaw tego słonika, chodź tu i mów. I przedstaw się ładnie.

- mam 80 postów, do których dołączono 147 zdjęć, zrobionych w 20 różnych miastach 2 różnych krajów. Jedynym miesiącem, w którym absolutnie nic się nie działo był grudzień... najbardziej aktywnie było w marcu. Czytelnicy zaznaczyli swą obecność komentując posty 152 razy, a wejść na bloga zliczyliśmy 2557.

- dobra, starczy.

I tak to wygląda. Następne statystyki podam za rok, ale zanim to nastąpi...