poniedziałek, 20 października 2008

gorzki smak Pajacyka

Ok, spokojnie panie i panowie. Postaram się w maksymalnym skrócie wyjaśnić co i jak z Pajacykiem.

Po pierwsze, sam stronę Pajacyka odwiedzam, i idee bardzo chwalę.

Po drugie, starałem się, żeby w komiksie nie było ani słowa o dzieciakach czy głodzie, by nie kierować czytelników na te tory, na które sam nie chcę wejść.

Po trzecie, cała ta akcja z Pajacykiem miała tylko i wyłącznie ukazać problematykę ludzi z drewna- dramat Pinokia, który schodzi na plan dalszy, butwiejący w zapomnieniu w rogu szuflady, kontra medialny, wylansowany Pajacyk. Błagam, nie mówcie mi, że Pajacyk=głodne dzieci, że to jedynie słuszne skojarzenie. Dajcie mi innego kolesia z drewna, dla mnie to bez znaczenia. Staram się tylko pomóc Pinokiowi.

Nie obruszajcie się tak od razu, bo przecież nie o to mi chodziło żeby jechać po instytucji pomagającej dzieciom. Stali czytelnicy powinni już wiedzieć, że bym się do tego nie zniżył.

Pozdrawiam, miłej lektury przyszłych postów życzę :)


EDIT (1 marca 2009):

Ha!

Okazało się, że nasz mały drewniany przyjaciel, zwany dalej Pajacykiem, nie jest znowu taki niewinny- strona pajacyk.pl infekowała odwiedzających trojantem ZBot.
Link do artykułu

wtorek, 14 października 2008

skuteczna walka z głodem

wschodziwo



Kilka słów wyjaśnienia- bardzo lubię Białystok, ale logo które ma promować nasze miasto po prostu mi się nie podoba- czemu daję wyraz. Pomijając kwestie techniczne, mój zmysł estetyki został wystawiony na poważną próbę- logo w najlepszym razie wygląda jak miks marynarki wojennej Japonii ze znaczkiem umieszczonym na płycie Masali Soundsystem. Dalsze skojarzenia są po prostu kloaczne. Logo kojarzy się delikatnie z dziurką w pupie, i nie to, że ja jestem chory, okazało się, że nie tylko mi się z anusem kojarzy- wystarczy poczytać komentarze Internautów na białostockich portalach.





piątek, 22 sierpnia 2008

uliczki #1

Akurat trafiły się nam Dni Rīgi, więc było więcej niż zazwyczaj ludzi, ale i wprost proporcjonalnie więcej atrakcji. Ja jednak starym zwyczajem skupiłem się zwłaszcza na zaułkach i starszych ludziach (sam czekam, kiedy mi się to znudzi), i kilka kadrów udało mi się ustrzelić. Pustką wieje ze zdjęć, ale zapewniam, że to tylko cierpliwie wyczekane momenty- jakby zdjęcie ożyło, w następnej chwili pojawiłoby się na nim kilkunastu turystów.


W porównaniu do praskiej starówki łotewska jest: uboższa, ale spokojniejsza. Zewsząd emanował luz. Nikt się nie spieszył, czas leniwie płynął w cieniu ogródków, ludzie nastawieni pokojowo. Mimo upału nie chciałem wracać do hotelu, szwędałbym się bez konkretnego celu po mieście godzinami.

Co od razu wpadło mi w oko, a nie pomyślałem nawet, żeby to uwiecznić, to ponadnormalne zagęszczenie NAPRAWDĘ drogich samochodów kręcących się po starówce. Porsche nie robiło już żadnego wrażenia, skoro co 4 samochód to Carrera, widziałem też Maybacha, Maserati, Bentleya i kilka innych marek, których, jako fatalny znawca aut, nie znam bądź nie pamiętam.

Brakowało mi ciasnych, długich uliczek, których sporo w Pradze, tu zaś pojawiały się z rzadka i tylko na króciutkie odcinki.

Pierwsze wrażenie tak czy inaczej jak najbardziej pozytywne; czuję jednak niedosyt i jestem pewny, że gdy tylko pojawi się nadarzająca okazja natychmiast skorzystam by się tu znów wybrać.

hotel

Z Jūrmali (gdzie mieszkaliśmy w przyjemnym hotelu Lielupe ***) do Rīgi jedzie się pociągiem ~25 minut (20 km). Bilet kosztuje 0.55 Ls. Centrum dzieli się na starówkę i inne budynki, oraz 28-cio piętrowy hotel z przeszkloną windą pędzącą na zewnątrz budynku (co nie jest bez znaczenia dla osób z lękiem wysokości).


Panorama z knajpki na 26 piętrze hotelu Latvija. Widok na nie-starówkę, akurat słońce tak świeciło że nie miałem jak przez szybę cykać starej części miasta, wszędzie były refleksy a filtr polaryzacyjny zostawiłem w domu.


Tutaj właśnie kupiliśmy do testów piwo. Piwo, którego smaku nie zapomnę, i które mam nadzieję spróbować jeszcze parę razy w życiu - KVIETIS - pszeniczne, nie pasteryzowane, w smaku kadzidłowo-korzenno-kwiatowe. Kolor świeżo wyciśniętego soku pomarańczowego.
Niestety, poza tym jednym lokalem nigdzie tego piwa już nie znaleźliśmy, nawet google milczy na ten temat. Obawiam się, że jest produkowane na wyłączność hotelu. Czytelników mających jakiekolwiek informację na ten temat prosze o kontakt!

Doczekałem się też swojego zdjęcia :)



Jeszcze wracając do tematu piwa (nie słyszę sprzeciwu :)) - gorąco polecam Aldaris ZELTA, 5.2%, jedyne piwo, które smakowało mi nawet ciepłe (sic!).

A jeśli mam być szczery do końca, to także jedyne piwo które po 12 butelkach NADAL mogłem i chciałem pić.

Jūrmala


Koleś na zdjęciu bawi się akrylową kulką. Nie zaliczę go do profesjonalistów od tej dyscypliny, za to bez wahania dopiszę mu +10 pkt. do kamuflażu.

Przepraszam Asiu, że nie mogłaś mnie dobudzić i na plażę rano nie poszliśmy!
(Co ja się nasłuchałem to moje :))

Latvija, info

Podróż autokarem na trasie Białystok - Rīga (z przerwami ok. 2, 2.5h) trwa mniej więcej 10h. (wyjazd 5.00, dojazd do centrum Rigi 15.00). Granice Polsko-Litewską i Litewsko-Łotewską przekracza się na podstawie dowodu osobistego.


Przykładowe ceny na Litwie (1 lit (Lt) = ~1 zł):

Piwo ............................................... 2-2.6 Lt / 5-7 Lt (sklep / knajpa)
Chleb (ciemny, 2.5 kg) ................ 6 Lt
Camele, Marlboro ........................ 5-6 Lt
Obiad ............................................. od 15 Lt

Przykładowe ceny na Łotwie (1 łat (Ls) = ~4.75 zł):

Piwo ................................................ 0.5 Ls / 1-4 Ls (sklep / knajpa)
Chleb ............................................... 0.4 Ls
Camele, Chesterfields ................... 1.35-1.45 Ls
Obiad ............................................... od 3 Ls

Przypominam, że w granicach EU można zapakować do plecaka i wwieźć do kraju:

- 4 kartony papierosów
- 10 litrów wódki
- 90 litrów wina
- 110 litrów piwa.

poniedziałek, 16 czerwca 2008