sobota, 21 lipca 2007

ojcostwo

Są takie chwile w życiu każdego dziecka, gdy tatusiowie odchodzą.

By temu przeciwdziałać, stworzyliśmy unikatową serię dmuchanych muchomorków.

Rodzicu, nie odchodź, informuje cię Muchomor. Spójrz, twe dziecko wyciąga łapki. Masz siłę je odrzucić? Zostawić wyciągnięte na pastwę żywiołów?



By nasze dzieci nigdy nie pozostały same.

By ich rączki nie łopotały samotnie na wietrze.

By mogły poczuć ojcowskie ciepło bijące od grzyba.





TYLKO TERAZ
kupując Ojcowskiego Muchomora
dostaniesz połówkę dmuchanego koła gratis!*




*Kupując 2 Ojcowskie Muchomory otrzymujesz 2 połówki gratis

czwartek, 12 lipca 2007

nowy licznik

Zrezygnowałem z poprzedniego zliczacza odwiedzin, bo po wyłączeniu Adblock'a lekko się załamałem- reklamy... Od dziś nie powinien nikomu przeszkadzać Stat24- subtelnie, na dole strony, bez reklam (jeszcze się okaże...)
Stan poprzedniego licznika zamykam na 4444.

poniedziałek, 11 czerwca 2007

Fabryka galerii

Nie wiem jak was, ale mnie coraz bardziej irytuje moda na nazywanie lokali, instytucji, sklepów czy też innych zjawisk nazwą zaczynającą się od "FABRYKA".

O ile kiedyś znana, w pełni uzasadniona nazwa "Fabryka Trzciny" nie kuła w uszy (jak każda trafiona, pionierska nazwa), tak teraz trend nazywania czego popadnie "fabryką", czy też, nie mniej popularne, "galerią", po prostu zaczyna drażnić.
"Fabryka Tańca", "Fabryka słów", "Fabryka Form (wyposażenie wnętrz...), "Fabryka Zespołów", "Fabryka Dźwiękuff (bez komentarza)" na czele z "Fabryką Leków (apteka, oczywiście)" i rozgłośnią radiową "Fabryka"- w moim odbiorze każdy produkt wytworzony przez daną firmę nosi znamię "made in china"- tania masówka, wprost z taśmy produkcyjnej. Apteka- fabryka- i widzę oczyma wyobraźni kilometrowe kolejki staruszek z pustym wzrokiem czekających na swoją porcję leku. Fabryka dźwięków- klepiemy bezmyślnie sample za samplem, pecety pracują dzień i noc generując z losowo wybranych tonów kilkusekundowe ochłapy dla dj'ów, obok na materacach śpiący studenci, którzy właśnie wrócili z pubu "Fabryka", gdzie wypili o jedno piwo za dużo po męczących zajęciach w "Fabryce Tańca".

Nie rozumiem tego tępego naśladownictwa, byleby być na topie. Byleby swą małą, niedochodową firemkę podciągnąć do rangi "fabryki". Proponuję porodówki nazwać "Fabryką ludzi", a miejskie sracze okrzyknąć "Galerią Kału".

Na koniec powiew retro- gdzie te czasy, gdy szanujące się, spore lokale nie bały się prostych, chwytliwych nazw? Gdzie te czasy, gdy zamiast studniówki w fabryce, organizowało się zabawy w poczciwym "Bambo"?...


EDIT (21 lipca 07):

Jakiś czas od tego wpisu moja żona poszła do pracy. Zgadnijcie, gdzie. "Fabryka kwiatów"! Budka niewiele większa od Toy-Toya. Przy okazji zrobię zdjęcie. Jak jej jeszcze wiatr nie zdmuchnął.

EDIT (27 lipca 07):

Oto fabryka. Niewiele większa od roweru. Większe kwiaty muszą stać na zewnątrz.
(Równo pół budki, przepraszam fabryki, zajmuje zaplecze).
Z tego co słyszałem, miejsce jest na sprzedaż (o, darmową reklamę robię), więc polecam
wszystkim zainteresowanym sprzedażą... no nie wiem, guzików? pestek?...




piątek, 8 czerwca 2007

rozpuszczalnik

Post dedykuję wszystkim tym, którzy narzekają na warunki pracy.

Zadanie:

Przy założeniu, że:

- okna biura wychodzą na południe
- włączony jest wiatrak (pełna moc)
- zaciągnięte są żaluzje oraz brezentowa płachta
- otwarte są wszystkie lufciki

oblicz średnią, stałą temperaturę w lokalu, w godzinach 7.30-15.30.

Dla ułatwienia zamieszczam zdjęcie niebędące fotomontażem (mam na myśli skalę termometru).

środa, 6 czerwca 2007

bliskie spotkania

Wczoraj przyleciał do mnie do pracy wróbel, usiadł na monitorze i zaczął piszczeć. Powiedziałem, że może mi naskoczyć. Naskoczył. Posiedział trochę, porozmawialiśmy 10-15 minut i przeniósł się na biurko. Miałem go z głowy.

Jako że nie codziennie mi się trafiają takie wizyty, zamieszczam aż 4 zdjęcia.






EDIT (26 lipca 07):

Czytelnik Dobi rozwikłał nasz spór. Wróbel okazał się być "którymś z gatunków POKRZEWEK. Przypuszczalnie cierniówka (Sylvia communis)"

Dziękuję za fachową pomoc, i pozdrawiam!

wtorek, 27 marca 2007

niedziela, 25 marca 2007

pejot po godzinach




pejot w pracy

Gdy nie przerzucam warstewek w Photoshopku biegam z aparacikami- aż dziw, że się Canon z Nikonem nie pogryźli. Tyle się przecież słyszy od specjalistów, ba, w prasie branżowej ile jest tematów, że systemy się nie bardzo do siebie kleją.



A tu proszę, na jednej szyi sobie wiszą i mają się dobrze, jeden drugiego poklepuje przyjacielsko gdy zmieniam pozycję. I nie ma, że "ty nikon ty to masz gwint w drugą stronę" albo "canon jaki ty nieprofesjonalnie srebrny jesteś i plastikowy, daj posłuchać jak pod paluchami trzeszczysz".
Zgrane są chłopaki. Na jednym karku jadą, można powiedzieć. To zobowiązuje.

W ogóle, to urwanie głowy z tymi zdjęciami.

piątek, 16 marca 2007

reklamy

Zauważyłem dziś, przeglądając bloga na innym komputerze, że sporo reklam się zadomowiło na stronce. Oczywiście wkurzające, ale tak niestety musi być, jeśli chcę zachować licznik odwiedzin, który umieszczony jest na dole strony.

Chciałem tylko podpowiedzieć, że w domu używam Firefoxa, wraz z aktywnym Adblock Plusem (wraz z kilkoma dodatkowymi subskrybcjami), i muszę powiedzieć, że nigdy nie otworzyło mi się żadne okienko z reklamą, na jakiejkolwiek stronie. Polecam dla tych, którzy jeszcze z jakichś względów korzystają z IE, bądź do Firefoxa nie mają dodanego Adblock Plusa.

Wątek dodaję do linków po prawej stronie bloga.

sobota, 10 marca 2007

portfolio

Serdecznie zapraszam na moją nową stronę, gdzie można rzucić okiem na to, czym się zajmuję na codzień. Jednym słowem- moja praca.