czwartek, 18 października 2007

czwartek, 6 września 2007

Dzień Ogórka. Kruszewo.

Muszę powiedzieć, że impreza mocno mnie rozczarowała. Spodziewałem się jajcarskiego festynu, facetów poprzebieranych za kiszone ogórki (kobiety za kiszoną kapustę), konkursów rzucania kiszonką w dal, kiszonego tortu i innych typowych, słodko-kwaśnych atrakcji.

Tymczasem- jesteśmy na miejscu, masa dzieci i psów (nie przepadam za oba gatunkami), właśnie trwa msza. Nie pytałem w czyjej intencji. Msza, przemówienia, panowie dęci wystąpili z instrumentami, kobiety jakieś kolorowo ubrane zza krzaka wyszły, i tyle oficjałki.

A ludzie, ci co już za daleko księdza stali, w handel uderzyli- jak to zwykle bywa na Dniu Ogórka, stanowiska AVONu, Ken i Barbie stoją i patrzą z co drugiego straganu, te fajne żaby co podskakują jak naciśniesz pompkę, pistoletów plastikowych tyle że tu już prokuratura powinna się zainteresować, wioska nawet mój Boże indiańska pierwsza w Polsce swoje paciorki zarzuciła.

Same ogórki- w cenie. Wiadro, wiadereczko, pojemniczek ten co na zdjęciu widzicie za piątaka schodził. Ogórków 4-5 w środku, ale nasze, kruszewskie, festiwalowe. To nic, że w makro za 5kg przepysznych nadnarwiańskich z sakwy 8 dukatów wyłuskać musisz, na Dniach Ogórka jesteś i płać.

A na tym zdjęciu to puchar nawet jakiś widać... tak, to puchar? Czy szklanka ze spodkiem w złej kolejności podana, nie wiem.


A tutaj owa msza, po lewej samochodziki.
(Dzień + Ogórek = Samochodzik, proste)




I tyle. Jeszcze jakby mało biedy było na ławeczce siedział koleś z rowem na wierzchu przez co musiałem bluźnić a to grzech.

poniedziałek, 13 sierpnia 2007

armatura głowy

Profesjonalne nożyce dla całej rodziny wymagają profesjonalnego wizerunku.
Zwłaszcza te z regulowaną ostrzą-kontrolą- dźwignią.



Mile połechtany zmysł estetyki nie powinien brać jednak góry nad rozsądkowo- praktycznym podejściem do produktu.

Profesjonalne nożyce bowiem zostały wyposażone w pstryczek "ON / OFF", co, jak informuje nas wesoły kartonik, jest zupełną nowością, a toksycznie żółta plamka o bliżej nie określonym kształcie zamyka usta ostatnim niezdecydowanym- 9 watts, i to dla wszystkich dłudości.

"Kup mnie!", krzyczy opakowanie.
Pomyśl, zestaw ostrzyżenia może być naprawdę twój...
Czy podejmiesz ryzyko?

poniedziałek, 23 lipca 2007

podziwianie bambusów

Przetrzepując Internet w poszukiwaniu relacji z dalekich wypraw natrafiłem na nader ciekawe biuro podróży, które, by zatrzeć niesmak wywołany wysokimi kosztami wycieczek zatrudniło profesjonalistę ds. opisów szczegółowych. Jak to wygląda w praktyce? Proszę bardzo:


dzień 4
Przejazd do Bangkoku. Zakwaterowanie w hotelu. Wieczorem, dla złaknionych wrażeń, możliwość zakupów

(Jak widać inaczej rozumiemy pojęcie "RYZYKO" tu, w Europie)

dzień 5
Obowiązkowa wizyta w China Town i wycieczka po kanałach Bangkoku, porównanie naszych wyobrażeń Świątyni Wat Arun z rzeczywistością (zachwyt nad misterną konstrukcją budowli...)

(Mam nadzieję, że chociaż podpowiedzą, kiedy należy się zachwycić, żeby gafy nie popełnić)

dzień 6
Dalszy ciąg zwiedzania Bangkoku: już z oddali połyskują dachy otoczonego 1900-metrowym murem Pałacu Królewskiego i Świątyni Szmaragdowego Buddy (podziwianie przepychu i bogactwa)

dzien 9
Zakwaterowanie w hotelu nad zatoką Railay. Czas na leniuchowanie na plaży, niespokojni duchem mogą popływać kajakami

(Ah, miejsce idealne dla artystów, szukasz inspiracji, kontaktu z wszechświatem i boskich uniesień, łap za kajak)

dzień 10-12
Czas wolny. Kąpiele słoneczne i wodne, zaleganie na białym piasku


Trochę z innej wycieczki:


Dzień 16
Śniadanie. Wyjazd poza Lhasę. Pierwsze zapierające dech w piersiach widoki

(pytanie, gdzie byli turyści przez poprzednie 15 dni...)

Dzień 23
Śniadanie. Przejazd do Kamiennego Lasu - Shilin - jednej z większych atrakcji przyrodniczych prowincji Yunnan. Następnie obiad dla tych, którzy nie zgubią się w labiryncie skał

(Ohoho, puszczamy porozumiewawczo oczko do turystów, zabawiamy żarcikami... lub też misternie utkana informacja o selelekcji i ograniczeniach żywienia...)


Dzień 25
Śniadanie. Kilkugodzinny spacer po tarasowych polach i wioskach. Kawalerowie mogą znaleźć sobie tu kandydatki na żony, które nie dość że są pięknie i barwnie ubrane, to jeszcze niestraszne im jest przeniesienie kilkunastu kilogramów po wąskich górskich ścieżkach (przyda się przy robieniu zakupów)

(Daje słowo, nie wiem, jak to skomentować :)

Dzień 26
Śniadanie. Rano rejs malownicza rzeką Li do Yangshuo - podziwianie bambusów

(...)

Dzień 27
Śniadanie, wycieczki rowerowe po okolicy - pola ryżowe, wioski, rzeczki, wzgórza etc.

(Jednym słowem - wrażeń moc)


Nigdy więcej...

...nie patrz na mnie... takim wzrokiem...



Bardzo ciekawa iluzja optyczna. Więcej na ten temat:
FILM
ZRÓB TO SAM

Dobra rada: patrzymy jednym okiem, po załapaniu "bezwładu" wzroku.

niedziela, 22 lipca 2007

zakładanie licznika

W związku z więcej niż jednym zapytaniem "jak umieścić licznik na blogu", przygotowałem naprędce malutki tutorial.



Serwisów, z których można pobrać darmowe i "darmowe" skrypty jest bez liku, swego czasu używałem numerator.pl, ale serwis wpuszcza na naszą stronę sporo upierdliwych reklam (ja ich nie widziałem, bo PRZECZYTAJ, ale widzieli je moi drodzy czytelnicy- to wystarczy żeby zmienić skrypt).

Obecnie korzystam ze stat24.pl - moim zdaniem pierwsza klasa. Bez reklam, bardzo szczegółowe statystyki, szybki i wygodny. Polecam z czystym sumieniem.

Co najważniejsze, sam licznik może być ukryty lub jawny, zliczający wizyty, odsłony, użytkowników, bądź wszystko to razem wzięte.

EDIT [kwiecień 2008]
Od stycznia 2008 firma stat24 zmieniła regulamin korzystania z darmowych usług. Zaraz potem przestał u mnie działać skrypt licznika, więc zrezygnowałem ze statystyk w ogóle. Nie mam pojęcia, jak to teraz wygląda w stat24 jeśli chodzi o darmowe liczniki.

sobota, 21 lipca 2007

ojcostwo

Są takie chwile w życiu każdego dziecka, gdy tatusiowie odchodzą.

By temu przeciwdziałać, stworzyliśmy unikatową serię dmuchanych muchomorków.

Rodzicu, nie odchodź, informuje cię Muchomor. Spójrz, twe dziecko wyciąga łapki. Masz siłę je odrzucić? Zostawić wyciągnięte na pastwę żywiołów?



By nasze dzieci nigdy nie pozostały same.

By ich rączki nie łopotały samotnie na wietrze.

By mogły poczuć ojcowskie ciepło bijące od grzyba.





TYLKO TERAZ
kupując Ojcowskiego Muchomora
dostaniesz połówkę dmuchanego koła gratis!*




*Kupując 2 Ojcowskie Muchomory otrzymujesz 2 połówki gratis