poniedziałek, 13 sierpnia 2007

armatura głowy

Profesjonalne nożyce dla całej rodziny wymagają profesjonalnego wizerunku.
Zwłaszcza te z regulowaną ostrzą-kontrolą- dźwignią.



Mile połechtany zmysł estetyki nie powinien brać jednak góry nad rozsądkowo- praktycznym podejściem do produktu.

Profesjonalne nożyce bowiem zostały wyposażone w pstryczek "ON / OFF", co, jak informuje nas wesoły kartonik, jest zupełną nowością, a toksycznie żółta plamka o bliżej nie określonym kształcie zamyka usta ostatnim niezdecydowanym- 9 watts, i to dla wszystkich dłudości.

"Kup mnie!", krzyczy opakowanie.
Pomyśl, zestaw ostrzyżenia może być naprawdę twój...
Czy podejmiesz ryzyko?

poniedziałek, 23 lipca 2007

podziwianie bambusów

Przetrzepując Internet w poszukiwaniu relacji z dalekich wypraw natrafiłem na nader ciekawe biuro podróży, które, by zatrzeć niesmak wywołany wysokimi kosztami wycieczek zatrudniło profesjonalistę ds. opisów szczegółowych. Jak to wygląda w praktyce? Proszę bardzo:


dzień 4
Przejazd do Bangkoku. Zakwaterowanie w hotelu. Wieczorem, dla złaknionych wrażeń, możliwość zakupów

(Jak widać inaczej rozumiemy pojęcie "RYZYKO" tu, w Europie)

dzień 5
Obowiązkowa wizyta w China Town i wycieczka po kanałach Bangkoku, porównanie naszych wyobrażeń Świątyni Wat Arun z rzeczywistością (zachwyt nad misterną konstrukcją budowli...)

(Mam nadzieję, że chociaż podpowiedzą, kiedy należy się zachwycić, żeby gafy nie popełnić)

dzień 6
Dalszy ciąg zwiedzania Bangkoku: już z oddali połyskują dachy otoczonego 1900-metrowym murem Pałacu Królewskiego i Świątyni Szmaragdowego Buddy (podziwianie przepychu i bogactwa)

dzien 9
Zakwaterowanie w hotelu nad zatoką Railay. Czas na leniuchowanie na plaży, niespokojni duchem mogą popływać kajakami

(Ah, miejsce idealne dla artystów, szukasz inspiracji, kontaktu z wszechświatem i boskich uniesień, łap za kajak)

dzień 10-12
Czas wolny. Kąpiele słoneczne i wodne, zaleganie na białym piasku


Trochę z innej wycieczki:


Dzień 16
Śniadanie. Wyjazd poza Lhasę. Pierwsze zapierające dech w piersiach widoki

(pytanie, gdzie byli turyści przez poprzednie 15 dni...)

Dzień 23
Śniadanie. Przejazd do Kamiennego Lasu - Shilin - jednej z większych atrakcji przyrodniczych prowincji Yunnan. Następnie obiad dla tych, którzy nie zgubią się w labiryncie skał

(Ohoho, puszczamy porozumiewawczo oczko do turystów, zabawiamy żarcikami... lub też misternie utkana informacja o selelekcji i ograniczeniach żywienia...)


Dzień 25
Śniadanie. Kilkugodzinny spacer po tarasowych polach i wioskach. Kawalerowie mogą znaleźć sobie tu kandydatki na żony, które nie dość że są pięknie i barwnie ubrane, to jeszcze niestraszne im jest przeniesienie kilkunastu kilogramów po wąskich górskich ścieżkach (przyda się przy robieniu zakupów)

(Daje słowo, nie wiem, jak to skomentować :)

Dzień 26
Śniadanie. Rano rejs malownicza rzeką Li do Yangshuo - podziwianie bambusów

(...)

Dzień 27
Śniadanie, wycieczki rowerowe po okolicy - pola ryżowe, wioski, rzeczki, wzgórza etc.

(Jednym słowem - wrażeń moc)


Nigdy więcej...

...nie patrz na mnie... takim wzrokiem...



Bardzo ciekawa iluzja optyczna. Więcej na ten temat:
FILM
ZRÓB TO SAM

Dobra rada: patrzymy jednym okiem, po załapaniu "bezwładu" wzroku.

niedziela, 22 lipca 2007

zakładanie licznika

W związku z więcej niż jednym zapytaniem "jak umieścić licznik na blogu", przygotowałem naprędce malutki tutorial.



Serwisów, z których można pobrać darmowe i "darmowe" skrypty jest bez liku, swego czasu używałem numerator.pl, ale serwis wpuszcza na naszą stronę sporo upierdliwych reklam (ja ich nie widziałem, bo PRZECZYTAJ, ale widzieli je moi drodzy czytelnicy- to wystarczy żeby zmienić skrypt).

Obecnie korzystam ze stat24.pl - moim zdaniem pierwsza klasa. Bez reklam, bardzo szczegółowe statystyki, szybki i wygodny. Polecam z czystym sumieniem.

Co najważniejsze, sam licznik może być ukryty lub jawny, zliczający wizyty, odsłony, użytkowników, bądź wszystko to razem wzięte.

EDIT [kwiecień 2008]
Od stycznia 2008 firma stat24 zmieniła regulamin korzystania z darmowych usług. Zaraz potem przestał u mnie działać skrypt licznika, więc zrezygnowałem ze statystyk w ogóle. Nie mam pojęcia, jak to teraz wygląda w stat24 jeśli chodzi o darmowe liczniki.

sobota, 21 lipca 2007

ojcostwo

Są takie chwile w życiu każdego dziecka, gdy tatusiowie odchodzą.

By temu przeciwdziałać, stworzyliśmy unikatową serię dmuchanych muchomorków.

Rodzicu, nie odchodź, informuje cię Muchomor. Spójrz, twe dziecko wyciąga łapki. Masz siłę je odrzucić? Zostawić wyciągnięte na pastwę żywiołów?



By nasze dzieci nigdy nie pozostały same.

By ich rączki nie łopotały samotnie na wietrze.

By mogły poczuć ojcowskie ciepło bijące od grzyba.





TYLKO TERAZ
kupując Ojcowskiego Muchomora
dostaniesz połówkę dmuchanego koła gratis!*




*Kupując 2 Ojcowskie Muchomory otrzymujesz 2 połówki gratis

czwartek, 12 lipca 2007

nowy licznik

Zrezygnowałem z poprzedniego zliczacza odwiedzin, bo po wyłączeniu Adblock'a lekko się załamałem- reklamy... Od dziś nie powinien nikomu przeszkadzać Stat24- subtelnie, na dole strony, bez reklam (jeszcze się okaże...)
Stan poprzedniego licznika zamykam na 4444.

poniedziałek, 11 czerwca 2007

Fabryka galerii

Nie wiem jak was, ale mnie coraz bardziej irytuje moda na nazywanie lokali, instytucji, sklepów czy też innych zjawisk nazwą zaczynającą się od "FABRYKA".

O ile kiedyś znana, w pełni uzasadniona nazwa "Fabryka Trzciny" nie kuła w uszy (jak każda trafiona, pionierska nazwa), tak teraz trend nazywania czego popadnie "fabryką", czy też, nie mniej popularne, "galerią", po prostu zaczyna drażnić.
"Fabryka Tańca", "Fabryka słów", "Fabryka Form (wyposażenie wnętrz...), "Fabryka Zespołów", "Fabryka Dźwiękuff (bez komentarza)" na czele z "Fabryką Leków (apteka, oczywiście)" i rozgłośnią radiową "Fabryka"- w moim odbiorze każdy produkt wytworzony przez daną firmę nosi znamię "made in china"- tania masówka, wprost z taśmy produkcyjnej. Apteka- fabryka- i widzę oczyma wyobraźni kilometrowe kolejki staruszek z pustym wzrokiem czekających na swoją porcję leku. Fabryka dźwięków- klepiemy bezmyślnie sample za samplem, pecety pracują dzień i noc generując z losowo wybranych tonów kilkusekundowe ochłapy dla dj'ów, obok na materacach śpiący studenci, którzy właśnie wrócili z pubu "Fabryka", gdzie wypili o jedno piwo za dużo po męczących zajęciach w "Fabryce Tańca".

Nie rozumiem tego tępego naśladownictwa, byleby być na topie. Byleby swą małą, niedochodową firemkę podciągnąć do rangi "fabryki". Proponuję porodówki nazwać "Fabryką ludzi", a miejskie sracze okrzyknąć "Galerią Kału".

Na koniec powiew retro- gdzie te czasy, gdy szanujące się, spore lokale nie bały się prostych, chwytliwych nazw? Gdzie te czasy, gdy zamiast studniówki w fabryce, organizowało się zabawy w poczciwym "Bambo"?...


EDIT (21 lipca 07):

Jakiś czas od tego wpisu moja żona poszła do pracy. Zgadnijcie, gdzie. "Fabryka kwiatów"! Budka niewiele większa od Toy-Toya. Przy okazji zrobię zdjęcie. Jak jej jeszcze wiatr nie zdmuchnął.

EDIT (27 lipca 07):

Oto fabryka. Niewiele większa od roweru. Większe kwiaty muszą stać na zewnątrz.
(Równo pół budki, przepraszam fabryki, zajmuje zaplecze).
Z tego co słyszałem, miejsce jest na sprzedaż (o, darmową reklamę robię), więc polecam
wszystkim zainteresowanym sprzedażą... no nie wiem, guzików? pestek?...




piątek, 8 czerwca 2007

rozpuszczalnik

Post dedykuję wszystkim tym, którzy narzekają na warunki pracy.

Zadanie:

Przy założeniu, że:

- okna biura wychodzą na południe
- włączony jest wiatrak (pełna moc)
- zaciągnięte są żaluzje oraz brezentowa płachta
- otwarte są wszystkie lufciki

oblicz średnią, stałą temperaturę w lokalu, w godzinach 7.30-15.30.

Dla ułatwienia zamieszczam zdjęcie niebędące fotomontażem (mam na myśli skalę termometru).